FAQ • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
Rejestracja • Zaloguj
 
 

Poprzedni temat «» Następny temat
My Name Is Khan/ Nazywam się Khan (2010)

MNIK - ocena filmu
5
100%
 100%  [ 8 ]
4
0%
 0%  [ 0 ]
3
0%
 0%  [ 0 ]
2
0%
 0%  [ 0 ]
1
0%
 0%  [ 0 ]
Głosowań: 8
Wszystkich Głosów: 8

Autor Wiadomość

Hannie
Administrator


Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 3645

Wysłany: Pią 05 Mar, 2010 01:09   My Name Is Khan/ Nazywam się Khan (2010)

My Name Is Khan




Reżyseria
Karan Johar

Scenariusz
Karan Johar
Shibani Bathija


Obsada:
Shahrukh Khan...... Rizwan Khan
Kajol...... Mandira Khan
Soniya Jehan
Jimmy Shergill...... brat Rizwana
Zarina Wahab...... matka Rizwana
Parvin Dabbas
Arif Zakaria...... Faisal Rahman
Navneet Nishan
Sheetal Menon...... Radha
Tanay Chheda...... Rizwan Khan (jako dziecko)
Arjun Mathur...... Raj


O filmie:

Cierpiący na autyzm Rizwan Khan pochodzi z muzułmańskiej rodziny. Wychowywał się matką i z bratem Zakirem w Borivali w Mumbaju. Zakir wyjeżdża na studia do USA, po dyplomie nie wraca już do Indii. Rizwan przyjeżdża do niego po śmierci matki. W San Francisco poznaje Mandirę, rozwódkę z synem. Szybko zdobywa jej serce i wkrótce się pobierają. Są szczęśliwą i kochającą się rodziną. Atak terrorystyczny na wieże WTC z 11. 09. będzie miał dla nich tragiczne konsekwencje i zburzy ich pełne radości życie.








_________________
 
 

Hannie
Administrator


Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 3645

Wysłany: Pią 05 Mar, 2010 01:10   

_________________
 
 

Saluritesh 
Fan Corner Moderator


Wiek: 24
Dołączyła: 14 Sty 2010
Posty: 539
Skąd: Mikołów ( Śląsk)

Wysłany: Sob 20 Mar, 2010 16:31   

O FILMIE

Opowieść zaczyna się jak bajkowa historia miłosna rozgrywająca się w jednym z amerykańskich miast… aż do momentu, gdy tragedia zmienia życie wielu ludzi. Wyobraźmy sobie, że odwaga jednego człowieka wzruszy cały naród i ukoi jego ból…
W „Nazywam się Khan” zagrały gwiazdy Bollywood – Shah Rukh Khan i Kajol Devgan. O swoich rolach mówią, że były ich największym wyzwaniem zawodowym.
Rivzan Khan to cierpiący na zespół Aspergera muzułmanin z Indii. Szaleńczo zakochuje się w Mandirze – samotnej matce pragnącej zapewnić rodzinie szczęście. Gdy dochodzi do nieporozumienia, które ich rozdziela, Khan postanawia stawić czoła sytuacji. Pokazać Amerykanom czym jest pokój i współczucie. Jego historia wzruszy każdego, a zaczyna się od kilku prostych słów – „Nazywam się Khan i nie jestem terrorystą”.


Główne role zagrali Shah Rukh Khan, Kajol, Jimmy Shergill i Tanay Chheda. Film został wyreżyserowany i wyprodukowany przez Karana Johana, który jest też współtwórcą scenariusza (napisanym wraz z Shibanim Bathiją). Autorem zdjęć jest Ravi K. Chandran, za montaż odpowiada Deepa Bhatia. Scenografię stworzyła Sharmishta Roy, a kostiumy zaprojektowali Manish Malhotra & Shiraz Siddique. Twórcami muzyki są Shankar, Ehsaan i Loy.

Dramaty, których fabuła osadzona jest w rzeczywistości po 11 września 2001 roku kręcą zazwyczaj amerykańscy filmowcy. Nie można zapomnieć, że tragiczne zamachy odcisnęły piętno na ludziach z całego światła i inspirują twórców z wszystkich krajów. Hinduski reżyser Karan Johar zapragnął pokazać widzom świat widziany oczami człowieka spoza kultury zachodniej i zwrócić uwagę na problem nietolerancji i nieporozumień wynikających z różnic kulturowych.
Główni bohaterowie filmu Johara to para Hindusów mieszkająca w Stanach Zjednoczonych. Borykają się z tym samym problemem, który dotknął wszystkich mieszkańców południowo-wschodniej Azji : są traktowani jak potencjalni terroryści. Reżyser szczególnie chciał poruszyć wątek wypierania się elementów własnej wiary w obawie przed prześladowaniami. Temat poważny i trudny, dlatego Johar postanowił wzbogacić fabułę o uniwersalną ,wzruszającą historię miłosną.
„To epicka love story o dwojgu ludzi, którzy mają unikatowe spojrzenie na świat.” – mówi reżyser i dodaje: „Od innych filmów o miłości różni ją miejsce i okoliczności akcji. Z każdym kolejnym filmem staram się zrobić coś nowego, ale zawsze poruszam motyw miłości; okoliczności w jakich ludzie zakochują się w sobie i ile są w stanie poświęcić dla miłości.”


Johar przyznaje, że fascynuje go złożoność miłości; zaangażowanie i poświęcenie z jakim ludzie się sobie oddają. Dozgonna miłość to siła napędowa 37letniego filmowca. Pokazanie wszystkich jej blasków i cieni pomaga zrozumieć naturę uczucia, a także ludzkich reakcji. Wędrówka przez Stany Zjednoczone to ważny wątek w historii miłości Rizvana i Mandiry.
„Czułe chwile między Rizvanem, a Mandirą mają w sobie wielki ładunek miłości. Są jednak zupełnie inne od tego co znamy z hinduskich filmów.” – mówi Johar.
Podczas podróży przez Stany Johar często spotykał się z mieszkającymi tam Hindusami. Poznał nowojorskie środowisko hinduskich intelektualistów, którzy podzielili się z nim spostrzeżeniami dotyczącymi tego, jak żyje się w Ameryce po 11 września.
„Rosnąca wrogość i nieufność Amerykanów stanowi dla osób pochodzących z południowo-zachodniej Azji duży problem. Zastanawiałem się jak wpłynęłoby to na związek hinduistki i muzułmanina. Czy zaczęliby się zastanawiać nad sobą? Czy żona obwiniałaby męża o nieprzyjemności jakich doznaje przez jego muzułmańskie nazwisko? Te pytania skłoniły mnie do podróży przez Stany Zjednoczone i przyjrzenia się ludziom. Zwykłym ludziom, którzy są poddawani propagandzie.”
Johar spotykał się z przedstawicielami organizacji muzułmańskich, którzy opowiedzieli mu o szykanach jakie spotykają muzułmanów w dużych, ale i małych miastach. „Rozmawiałem z ludźmi, których sąsiedzi rzucali w ich okna butelki i cegły. Z małżeństwami, których dzieci były bite i przezywane przez szkolnych kolegów. Nie rozumiałem jak wykształceni, cywilizowani ludzie mogą tak generalizować i dopuszczać się okrucieństw. Każdego muzułmanina traktować jak terrorystę. W końcu pojąłem, że generalizują bo boją się tego co nieznane. Dlatego postanowiłem nakręcić film, który pomoże im zrozumieć. Chciałem zabrać głos w dyskusji o tolerancji. Głośno powiedzieć, że jest ważna.” – mówi reżyser.


Johar postanowił powtórzyć współpracę z Shibani Bathiją, z którą zrobił film „Nigdy nie mów żegnaj”. Oboje byli entuzjastycznie nastawieni do zrealizowania kolejnego projektu.
„Karan po prostu potrafi opowiadać historie, zwłaszcza o miłości. Dostrzega rzeczy, na które większość z nas nie zwraca uwagi. Przebywając w pomieszczeniu pełnym ludzi obserwuje ich i wyobraża sobie kim są, przez co przeszli, co ich łączy. Jego filmy opowiadają o relacjach międzyludzkich w prosty i piękny sposób. Bez zagmatwanej fabuły i udziwnień. „Nazywam się Khan” to film, w którym zrywamy z wizerunkiem typowego bohatera kina indyjskiego.” – mówi Bathija.
Najważniejsza była wędrówka jaką pokona Khan. Twórcy nie chcieli, aby polityczne przesłanie filmu przesłoniło emocje przeżywane przez bohaterów.


„Nie chcieliśmy nakręcić moralizatorskiego, przewidywalnego filmu. Pragnęliśmy, aby bohater nie postrzegał świata w czarno-białych barwach. Zależało nam przede wszystkim na tym, żeby motywy jego działań były czyste, proste i szczere. By robił to, co dyktuje mu serce.” – mówi Johar.
Johar i Bathija poświęcili na rozmowy o Khanie wiele godzin, aż w końcu wpadli na pomysł, który zachwycił ich oboje. Postanowili, że Rizvan nie będzie zwykłym człowiekiem lecz osobą, która postrzega świat inaczej. Uznali, że bohater ich filmu będzie cierpiał na zespół Aspergera.
„Nie chcieliśmy, żeby był niepełnosprawny lub upośledzony umysłowo; nie chcieliśmy podkreślać, że jest ofiarą. Ludzie z zespołem Aspergera mogą samodzielnie funkcjonować, są obdarzeni nieprzeciętną inteligencją. Zafascynowało mnie to, że wszystko przyjmują dosłownie; nie potrafią odczytać mowy ciała, nie rozumieją metafor. Rozmawiając z nimi trzeba uważać na to co i w jaki sposób się mówi” ¬¬– tłumaczy Johar.
Dosłowność pchnęła Rizvana do rozpoczęcia wędrówki. Załamana tragedią rodzinną Mandira wykrzykuje mężowi, żeby odnalazł prezydenta i przekonał go, że chociaż nazywa się Khan, nie jest terrorystą.
Pomysł był ciekawy, ale twórcy wiedzieli, że muszą być ostrożni. „Nie chcieliśmy koloryzować, ani fałszować rzeczywistości. Dużo czytaliśmy o syndromie Aspergera; mam nadzieję, że nie daliśmy plamy.” – mówi Bathija, a Johar dodaje : „Nigdy bym sobie nie wybaczył, gdyby z powodu lenistwa czy niedostatecznego zapoznania się z tematem nakręcilibyśmy film pełen przekłamań. Zafascynowany czytałem o ludziach z syndromem Aspergera – jak im się żyje, jak postrzegają świat. To było wspaniałe i ciekawe doświadczenie.”
Bathija również zgłębiała wiedzę o syndromie Aspergera. Przeczytała „An Asperger Marriage” Chrisa i Gisele Slater-Walker.
„U Chrisa zdiagnozowano zespół Aspergera, gdy był już z Gisele. Musieli na nowo uczyć się poznawania siebie, komunikowania się. Poznać nowe ograniczenia. Ich historia bardzo mnie wzruszyła i dała nadzieję. Ludzie mieli wątpliwości co do tego, czy ten związek ma szanse; nawet psycholog sugerował, że jeśli jeden z małżonków cierpi na zespół Aspergera, najpewniej dojdzie do rozwodu. A jednak Chris i Gisele wciąż są razem.” – opowiada Bathija.
Bathija spotkała się ze Slater-Walkerami i na własne oczy przekonała się jak wygląda życie z ukochaną osobą, która cierpi na zespół Aspergera.
„Siła miłości jest niesamowita. Gdy Chris chce coś przekazać Gisele wysyła jej e-maila, w którym dokładnie opisuje co chce powiedzieć. Mieszkają razem, ale pewne rzeczy musza załatwiać między sobą drogą piśmienną. To bardzo romantyczne. Uświadomiłam sobie, że życie pisze najdziwniejsze scenariusze, a ludzie muszą się odnaleźć w nowej sytuacji. Praca nad tym filmem miała dla mnie niemal terapeutyczne skutki.” – mówi scenarzystka.
Podczas prac nad scenariuszem Johar kontaktował się z National Autistic Society. Wspomina, że rozmowy z jego członkami były niezwykle ciekawe i cenne : „Poznając losy innych zaczynamy doceniać własne życie. Wsparcie NAS było dla nas niezbędne. Pragnęliśmy opowiedzieć wiarygodną historię. Rizvan Khan nie pochwaliłby zapoznania się z faktami „po łebkach”” – śmieje się Johar.


Nazywam się Khan” to czwarty film Johara. Reżyser cieszy się tak dobrą reputacją, że udało mu się zebrać ekipę złożoną z najbardziej poważanych filmowców. Zależało mu na tym, aby współpracować z najzdolniejszymi twórcami. Autorem zdjęć został Ravi K. Chandran, dla którego kluczowe było to, że film będzie filmem drogi rozgrywającym się w Stanach Zjednoczonych, co jest rzadko spotykane w indyjskich produkcjach. To, że widzowie spojrzą na świat oczami Rizvana, dla którego Ameryka jest obca, dawało Chandranowi duże możliwości.
„Akcja wielu indyjskich filmów rozgrywa się w stanach Zjednoczonych, ale zazwyczaj w dużych miastach, które pokazuje się w określony sposób – tak, by pobudzić fantazję widzów. Nasz film pokazuje inną Amerykę. Rivzan jedzie przez cały kraj. Widzimy miasta, miasteczka. Patrzymy na nie oczami Rivzana. Chciałem pokazać piękne krajobrazy w możliwie najprostszy sposób.” – mówi Chandran.
Scenografka Sharmishta Roy chciała połączyć dwie perspektywy : prawdziwą Amerykę i Amerykę znaną przeciętnemu indyjskiemu widzowi. Chciała też pokazać jak wyglądają niewielkie miasteczka i jak silny jest związek między miejscem zamieszkania, a mentalnością.


„Żeby zrozumieć Amerykę trzeba odwiedzić niewielkie miasteczka, w których żyje się i myśli zupełnie inaczej niż w metropoliach. Ludzie nie żyją w pośpiechu, są gościnni. Mieszkają w małych miastach, ale mają wielkie serca.” – mówi Roy.
Scenografka szczególnie zapamiętała sceny kręcone w domu jednego z mieszkańców Healdsburg [niewielkie miasto w Kalifornii] : „Poznałam architekta, który był przyjacielem właściciela domu. Był bardzo zaciekawiony moją pracą, więc pokazałam mu projekty miasteczka Wilhelmina. Przejrzał je dokładnie i poświęcił mi kilka godzin, podczas których doradzał co można zmienić i poprawić. Wzruszyła mnie jego bezinteresowna pomoc.”
Z bollywoodzkimi filmami kojarzą się kolorowe, pełne przepychu scenografie i zapierające dech w piersiach kostiumy. Manish Malhotra i Shiraz Siddique mieli inny pomysł. Postanowili odejść od klasycznej koncepcji, co popierał reżyser. Celem było stworzenie prostych kostiumów, w jakich ludzie chodzą na co dzień.
„Najważniejsza jest historia i jej bohaterowie. Nie potrzebowaliśmy krzykliwej scenografii i barwnych kostiumów. Chciałem, by aktorzy wyglądali pięknie, ale i normalnie. Najistotniejsza była dla mnie autentyczność.” – mówi Johar.
Reżyser dał kostiumologom jedną wytyczną : przed wybraniem kostiumu mieli się zastanowić czy bohaterów byłoby stać na takie ubranie i czy pasuje ono do nich.
Malhotra i Siddique wzięli to sobie do serca i spełnili prośbę Johara. Dla Malhotry, jednego z najpopularniejszych indyjskich projektantów mody, było to wyzwanie. Do tej pory tworzył kostiumy to największych bollywoodzkich przebojów.
„Ubierałem aktorów w pełne przepychu, barwne stroje. Widzowie są przyzwyczajeni do tego, że w kinie przenoszą się do bogatego, kolorowego świata.{raca nad tym filmem była zupełnie inna. Opowiada historia wymagała prostoty i subtelnych kostiumów i scenografii.” – mówi Malhotra.
Mandira jest pracującą, samotną matką. Jej kostiumy musiały być wygodne i praktyczne, ale kostiumolodzy postanowili ubrać ją tak, by oddać jej podejście do życia.
„Chciałem, by wyglądała młodo, ale nie młodzieżowo. Bez silenia się na bycie modnym. Postawiłem na dodatki, które odzwierciedlają jej osobowość.” – mówi Malhotra.
Gdy Khan rozpoczyna swoją wędrówkę, Mandira zaczyna nosić stroje w zgaszonych kolorach. Jej wygląd oddaje emocje, które buzują w bohaterce.
„To nie było łatwe, bo przecież nikt nie zmienia całej garderoby gdy zmienia mu się nastrój. Myślę, że kostiumy, które wybraliśmy dla Kajol wypadły realistycznie. Nie sądzę, by ten film wykreował nową modę, jak często dzieje się w przypadku filmów bollywoodzkich. „Nazywam się Khan” to opowieść z przesłaniem, w której stroje nie są najważniejsze, ale idealnie uzupełniają historię.” – mówi Malhotra.
Ubranie Rivzana było niemniejszym wyzwaniem, niż ubranie Kajol. Shiraz Siddique przygotował się do powierzonego mu zadania: „Dużo czytałem o osobach autystycznych i z zespołem Aspergera. Dowiedziałem się, że zazwyczaj wybierają praktyczne ubrania w neutralnych kolorach. Shah Rukh Khan jest super-gwiazdą i ikoną. Ubranie go w zwykłe ciuchy nie było łatwe. Nie mógł wyglądać na przebranego.”
Aktor znany z ról, w których bardzo się wyróżniał musiał nagle wtopić się w tło. Zagrać człowieka, którego ubiór wyraża jego emocje.
„Nosi proste spodnie i zwykłe koszule w stonowanych kolorach. Wtapia się w tłum, a jednocześnie nie gubimy go całkowicie. Ubieraliśmy go w stroje, które wybrałby dla siebie ktoś z zespołem Aspergera. Jeśli dzień zaczął się udanie, Rizvan nie założy zwykłego t-shirta, tylko wybierze koszulę. Wciąż musiałem pamiętać jak ważne dla danego stroju są okoliczności, w jakich będzie noszony.” – mówi Siddique.
Malhotra i Siddique ubrali także pozostałych członków obsady. Ich kostiumy są obecne podczas całej wędrówki Rizvana przez Stany. Kostiumy musiały być różnorodne. Praca nad tym filmem sprawiła, że Malhotra i Siddique spojrzeli na swój zawód z innej perspektywy.
„Rivzan podróżuje po ogromnym kraju i spotyka różnych ludzi. Stroje musiały podkreślać to, że noszą je mieszkańcy różnych miast. Wzorowałem się na amerykańskich filmach i serialach. Pragnąłem uchwycić panujące mody. Przyglądaliśmy się też strojom noszonym przez Hindusów mieszkających w Ameryce. Chcieliśmy pokazać, jak łączą hinduską kulturę z amerykańską. Praca nad tym filmem była niezwykłym doświadczeniem. Stworzenie pozornie normalnych ubrań było dużo trudniejsze niż projektowanie wymyślnych kostiumów do bollywoodzkch przebojów.” – mówi Siddique.
Muzykę do „Nazywam się Khan” stworzyli Shankar, Ehsaan i Loy, którzy współpracowali z Joharem już dwa razy.
„Rivzan nie mógł po prostu zacząć śpiewać jak zazwyczaj robią bohaterowie bollywoodzkich produkcji. Chciałem odejść od playbacku ,a jednocześnie umieścić w filmie chwytliwe, zapadające w pamięć melodie. Shankar, Ehsaan i Loy idealnie połączyli zachodnią i wschodnią muzykę.” – mówi Johar.
Twórcy zaprosili do współpracy znanego wokalistę, Raahata Fateha Ali Khana. Wierzyli, że zachwyci swą muzyką widzów na całym świecie.
„Soundtrack do naszego filmu rozbrzmiewa dojrzałą muzyką. Mam nadzieję, że podnosi indyjskim artystom poprzeczkę i wejdzie do kanonu indyjskiej muzyki filmowej.” – mówi reżyser.
Film kręcono w Bombaju, Los Angeles i San Francisco. Zdjęcia miały trwać 115 dni, rozpoczęły się 19 grudnia 2008 roku w Los Angeles. Miesiąc później ekipa wyjechała do Bombaju, a w czerwcu 2009 roku do San Francisco.
„Musieliśmy wziąć pod uwagę różnorodność klimatu i lokalizacji. Zaplanowanie zdjęć wydawało się trudnym zadaniem, ale kręcenie filmu było jak zabawa z kumplami. Lato spędziliśmy w San Francisco, gdzie powstały sceny miłosne. Niezwykła atmosfera tego miasta udzieliła się nam wszystkim.”- mówi Karan Malhotra, asystent reżysera.
Zdjęcia zakończono w Bombaju. Scenografowie stworzyli fikcyjne miasteczko Wilhelmina w Georgii. Powstało w Bombaju i miało zostać zniszczone przez huragan, co było punktem zwrotnym w podróży Rizvana.
Największe wyzwanie scenografa powstało w ogromnym zbiorniku wodnym, by nakręcić sceny powodzi. Zatrudniono setki statystów i dołożono wszelkich starań, by miasto niszczone przez żywioł wyglądało autentycznie.
Reżyser pragnął, by „Nazywam się Khan” był klasycznym filmem epickim. Przyznaje, że pragnął nawiązać do klasyki, a jednocześnie spróbować czegoś nowego. Dużo wymagał od siebie i reszty ekipy; współpracownicy również pokładali w nim duże nadzieje. Wszyscy wspominają prace nad filmem jako niezwykłe doświadczenie i mają nadzieję, że spełnią oczekiwania widzów. Podkreślają też jak ważne jest przesłanie filmu – tolerancja.
„Akcja filmu rozgrywa się w Stanach, ale dotyczy sytuacji współczesnych Hindusów. Chciałbym, aby ludzie zrozumieli, że nie można winić całego narodu za czyny jednostek. Na świecie żyją wyznawcy różnych religii; do tej pory nie nauczyliśmy się harmonijnego życia mimo różnic kulturowych czy barier językowych. Rizvan pragnie przekonać Amerykanów do tego, że warto być tolerancyjnym. Mam nadzieję, że przekona do tego również widzów i film wzbudzi pozytywne emocje i zainspiruje ludzi do pracy nad sobą. Jako artysta wiem że trudno się spodziewać, aby nasze dzieło zmieniło poglądy milionów ludzi, ale najważniejsze jest, by sprowokować dyskusję.” – mówi reżyser, Karan Johar.
_________________
सलमान ख़ान

 
 

Rudi 
Moderator


Wiek: 19
Dołączył: 24 Kwi 2008
Posty: 2173
Skąd: Poznań

Wysłany: Pon 26 Kwi, 2010 19:09   

Właśnie wróciłem z kina :)

Kolejny film wspaniałej trojki, która czyni cuda na ekranie. Tym razem mnie oczywiście niezawiedli. Wszyscy spisali się rewelacyjnie.
Karan jak zwykle obdarował nas mieszanką wspaniałych gatunków w jednym. W jednej chwili możemy się pośmiać zaś za chwilę chce się nam płakać. Wszysctkie sceny były znakomicie opracowane. Sam scenariusz był bardzo ciekawy, niekiedy trzymał w napięciu, co bardzo fajnie tutaj wyszło. Dialogi są rewelacyjne. szczególnie Rizvana, który na początku wszystko powtarzał.

Bardzo podobał mi się sposób ukazania tej choroby, o której w sumie nic niewiedziałem. Karan pokazał, iż chociaż niektórych rzeczy nierozumie to i tak jest mądry.

Dużo było tutaj o religi. Rizvan mówi co na prawdę mówi Allah, tłumaczy, że nie ma podziału na innych ludzi niż na dobrych i złych, że niema różnicy między muzłanami czy hindusami. Rizvan w sumie był mądrzejszy od niejednej postaci w filmie, chociaż cierpiał na taką chorobę.

Muzyka wspaniale współgrała w sytuacjami przedstawianymi na ekranie. Piosenki są świetne, takie melodyjne, od razu wpadają w ucho :)

Najlepsza jest niewątpliwie gra aktorska. Matka Rizvana zagrała rewelacyjnie. Kobieta wspaniale wczóła się w tą role. Chciałem zobaczyć jak Jimmy sobie poradził w tym filmie. Zagrał bardzo dobrze brata, który nierozumie brata i jego przypadku. Żona Jimmiego w filmie też dobrze zagrała, odkryła co jest Rizvanowi.

Shahrukh Khan miał najtrudniejszą rolę do zagrania w filmie. Jak zwykle poradził sobie rewelacyjnie. Bardzo mi się podobało jak grał, wczół się w rolę jak nikt inny. Niewyobrażam sobie nikogo innego w tym filmie niż On.

Kajol znów mnie powaliła na kolana!. Pierwszy raz w filmie widziałem aby tak mało grała wesołą postać. Mandira w większości filmu jest smutna, zła, płacze. Uwielbiam gdy Kajol płacvza na ekranie, bo jej zawsze wychodzi to bardzo realistycznie!. W tym filmie przeszła samą siebie. Od jej ostatniego filmu bardzo się zmieniła. Zagrała tak poważną rolę, wcieliła się role matki, która traci najukochańszego syna. Sceny smutku w jej wykonaniu byłe genialne, szczgólnie na koniec filmu, po przeczytaniu notatek Rizvana.

Zawsze gdy SRK gra w parze z Kajol spodziewać si można hitu!. Tym razem przeszli samych siebie. Stworzyli tutaj tak znakomitą parę, że zasłużyli na najwiyższe laury!. Również Karan!.

Film powienien zobaczyć każdy. Film długo pozostanie w mej pamięci. Już niemogę doczekać się wydania DVD!!!

Polacem każdemu. Oczywiście 5 i więcej :)
 
 

Saluritesh 
Fan Corner Moderator


Wiek: 24
Dołączyła: 14 Sty 2010
Posty: 539
Skąd: Mikołów ( Śląsk)

Wysłany: Pon 26 Kwi, 2010 20:01   

Nic dodać, nic ująć :-P

Zgadzam się całkowicie z Twoją wypowiedzią , swietna recenzja.

Ja widziałam ten film i tez mi sie tak bardzo podobał .

Srk zagrał genialnie , nie jest moim ulubieńcem ale w takich rolach Go kocham ( ale nie więcej niz Salmama ;-) )

Mocna i to bardzo 5 :mrgreen:
_________________
सलमान ख़ान

 
 

Hannie
Administrator


Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 3645

Wysłany: Pon 26 Kwi, 2010 23:37   

ja już też jestem po seansie ale domowym :mrgreen:

czekałam na ten film a głównie na rolę Szaruka
byłam bardzo ciekawa, jak wypadnie, czy poradzi sobie w roli autystycznego człowieka
szczerze mówiąc, gdzieś tam w środku czułam, że da radę
czekałam wreszcie na jakąś inną jego rolę i wreszcie się doczekałam :-)
Szaruk dał radę, w tej roli pokazał, to co w nim jest najlepsze, poczucie humoru, dystans do siebie, dojrzałość
pomysł z autyzmem bardzo dobry, bo wreszcie nie musiałam oglądać tej ekspresji trzęsawkowej, co za ulga :mrgreen:

sposób poruszania się, spojrzenie, każdy gest, wszystko świetnie wypracowane, nawet ten lęk przed wszystkim co żółte :mrgreen:
po tylu tak podobnych do siebie rolach wreszcie zagrał coś innego i zrobił to bardzo dobrze

prześliczna Kajol, piękna, dojrzała, z tą swoją żywiołowością, którą chyba wszyscy kochają i jednocześnie kobieta doświadczona przez los, walcząca uparcie i do końca o sprawiedliwość dla swojego syna

po prostu fantastyczna, w parze z Szarukiem świetnie się uzupełniają, wzajemnie napędzają, zgrany duet, za którym chyba już tęskniłam ;-)

film spełnił moje oczekiwania a jego oglądanie sprawiło mi autentyczną przyjemność

dopracowany w szczegółach, dobór kostiumów o których czytałam, ich kolorystyka, styl, wszystko dobrane bez pudła

o dziwo nawet drugoplanowe cudzoziemskie postacie wypadły dobrze, a niestety często bywało, że w innych filmach takie osoby wypadały nad wyraz blado i drewniano

mały, który rozbił sobie kolano i jego babcia, to moi ulubieńcy spośród tych postaci

Jimmy bardzo fajny, ale ja po prostu lubię tego gościa i już :mrgreen:
i jeszcze ktoś, kogo uwielbiam, Vinay Patak, epizodyczna rólka ale świetna

muzyka bardzo dobra, stanowi piękne tło i nic więcej, dokładnie tak jak być powinno

film niesie ważne przesłanie i to nie jedno, a najważniejszym są te słowa prostej kobiety - ludzie dzielą się tylko na tych złych i dobrych, i nic więcej

obrazek, który narysowała, nie pozostawia żadnych wątpliwości, jak Rizwan zauważa, oni wyglądają tak samo, ale jeden czyni dobro a drugi zło

i tak wszyscy powinni postrzegać innych, nieważny jest kolor skóry, wiara, pozycja społeczna, nazwisko, to czyny mówią o człowieku i nic poza tym

to takie proste ale obserwując to co się dzieje na świecie, tak niewielu to rozumie

nie rozumieją też, że nie każdy muzułmanin to zły człowiek, Rizwan pokazuje, jak ci źli przeinaczają słowa proroka, zmieniają ich sens i znaczenie aby napchać głowy ludziom, których wykorzystają potem do osiągnięcia określonego celu, staną się ich bezwolnymi narzędziami i gotowi będą poświęcić życie dla tych pokręconych idei

potem za ich czyny płacą inni muzułmanie, ludzie o czystych sercach i rękach, to bardzo niesprawiedliwe

świat byłby dużo lepszym miejscem, gdyby ludzie umieli to wszystko zrozumieć i wprowadzić w życie

My Name Is Khan ma u mnie 5 :-D
_________________
 
 

Saluritesh 
Fan Corner Moderator


Wiek: 24
Dołączyła: 14 Sty 2010
Posty: 539
Skąd: Mikołów ( Śląsk)

Wysłany: Wto 27 Kwi, 2010 11:38   

Głupota ludzka nie zna granic.
Ja często nie potrafie zrozumiec tych ludzi, którzy sa tak uprzedzeni bo w głowie mi sie to nie mieści, żeby zlać kogoś za jego kolor skóry :-x

Co do ról przyjaciół rodzinki Khan , tez zapomniałam o tym napisać ale wypadli świetnie tak naturalnie , tez sie spodziewałam sztuczności ale według mnie byli cudowni , jak to otwarci ludzie na innych miłych ludzi z którymi warto sie zaprzyjaznic ,
scena wspólnej kolacji była bardzo zabawna i taka cieplutka .

Jeszcze pare scen mnie tam rozbawiło .

Doszłam do jednego wniosku: bardzo bym chciała miec takiego męża jak Rizwan :-)
_________________
सलमान ख़ान

 
 

Hannie
Administrator


Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 3645

Wysłany: Wto 27 Kwi, 2010 23:32   

Cytat:
Głupota ludzka nie zna granic.
Ja często nie potrafie zrozumiec tych ludzi, którzy sa tak uprzedzeni bo w głowie mi sie to nie mieści, żeby zlać kogoś za jego kolor skóry :-x


to prawda, nie trawię głupoty, nienawidzę rasizmu, stereotypowego myślenia, a tego niestety wszędzie pełno

dla większości muzułmanin, to terrorysta, Talib to morderca, czarnoskóry to złodziej i bandyta, i tak można jeszcze wyliczać ....

nie można wszystkich wrzucać do jednego worka, takie podejście było i będzie przyczyną ludzkich dramatów i nieszczęść, a wszystko przez głupotę, ciasnotę umysłową i nie wiem co jeszcze :-x
_________________
 
 

mistress_93 
Moderator


Dołączyła: 19 Sie 2008
Posty: 1033
Skąd: Poznań

Wysłany: Wto 27 Kwi, 2010 23:42   

Hannie napisał/a:
dla większości muzułmanin, to terrorysta, Talib to morderca, czarnoskóry to złodziej i bandyta,

A Polak to złodziej i pijak...
Dziś nie jestem w stanie zebrać myśli ale jutro obiecuję że rozpiszę się o tym cudownym dziele.

Ah! I wiecie co wam jeszcze powiem ? Czuje się oszukana ! Wersja polska ma 127minut czyli 2godziny i 7 minut a w wersja którą ściągnęłam (kinówka ale jest) ma 2 godziny i 27 MINUT ! To szczyt bezczelności !
_________________
J.Depp <3
 
 
 

Hannie
Administrator


Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 3645

Wysłany: Wto 27 Kwi, 2010 23:51   

moja wersja ma 2:35:07 a i tak miałam w pewnym momencie wrażenie, że coś zostało wycięte ale to co poszło do kin, to rzeczywiście przegięcie, ciekawe czego tam brakuje :-/

Avatar był dłuższy (161 min) i chyba nikomu to nie przeszkadzało ale indyjską premierę można ciąć, bo kto by się przejmował jakimś indyjskim filmem :uoee:

skoro wersję kinową tak pocięto, to zaczynam się zastanawiać, czy jest sens kupować polskie wydanie DVD :-/
_________________
 
 

Saluritesh 
Fan Corner Moderator


Wiek: 24
Dołączyła: 14 Sty 2010
Posty: 539
Skąd: Mikołów ( Śląsk)

Wysłany: Sro 28 Kwi, 2010 11:32   

Tak samo było z Salaam-e-ishq , wycieli mi na dvd jedna długa ale ważna i fajna scene z Salmanem i Pryinka ale na szczeście wersja ściągnięta ją ma.

I to jest świetny argument popierający te forme ogladania filmów.
_________________
सलमान ख़ान

 
 

Nirmala 


Wiek: 22
Dołączyła: 12 Sie 2008
Posty: 326

Wysłany: Sro 28 Kwi, 2010 16:18   

Też mam wersję 2h 35min i jest tam np. pobyt Rizwana u murzynki, której to sceny w kinie nie było... Dzisiaj moja koleżanka, która nie interesuje się kinem indyjskim stwierdziła, że widziała reklamę takiego filmu o autystycznym mężczyźnie i chciałaby iść na to do kina ;-) Czyli My Name is Khan nie musi wyglądać wcale tak "tandetnie bollywoodzko", jak to mówią niektórzy "krytycy" w gazetkach, skoro potrafi zainteresować przeciętnego widza.
Ja jestem filmem zachwycona.... treścią, przekazem, grą aktorską, muzyką i całym montażem. Rozpisywać się nie będę bo nie chcę się powtarzać ;) Moje uwielbienie Shah Rukha jako aktora powróciło :-P :mrgreen: Daję piąteczkę tylko dlatego, że skala mnie ogranicza ;)
_________________

 
 
 

Czarna Keejti 


Wiek: 21
Dołączyła: 13 Sty 2009
Posty: 495
Skąd: Poznań Indie Mumbaj

Wysłany: Sro 28 Kwi, 2010 22:55   

Film był genialny... Naładowany emocjami... Nie potrafię opisac moich odczuc, są tak wielkie...
Zacznę o tym okrutnym pocięciu filmu. O 40 minut mniej SRK Straszne <szok> i Kajol <beczy> co oni myślą że nie zrozumiemu tyle co ludzie made in India. Czuję się oszukana i dotknięta tym faktem. Jak DVD będzie okrojone to go w życiu nie kupię.
Shah Rukh zagrał... nie on przerósł moje oczekiwania... genialnie. Realistycznie... dokładnie... cudownie... I ta scena gdy mówi "kochajmy się..."<aaahhh> nie mogę wyjśc z zachwytu i pewnie długo nie będę mogła
Kajol piękna... cudowna... Uśmiechnięta a potem taki cios... śmierć dziecka....
Kocham ich jako parę kocham ich za Żonę dla zuchwałych i za My name is Khan za wszystko... Zajebiście i tyle. Muzyka idealnie wpasowana w tło (chociaż mnie zawsze będzie brakowac ich tańczących ale w tym filmie to by nie przeszło).
Problem poruszony wyśmienicie. Nie mam więcej słów. Proponuje poszerzyć skale ocen do 6 :P Ahhhh
idę jeszcze raz:P
_________________

 
 
 

Rubhya 
Moderator


Wiek: 19
Dołączyła: 22 Kwi 2008
Posty: 1630
Skąd: Szczecin

Wysłany: Nie 02 Maj, 2010 18:31   

No cóż.. Nie muszę chyba mówić, że My Name is Khan to istne arcydzieło. Karan Johar mnie nie zawiódł. Odwalił on kawał dobrej roboty. Jednak szczególne uznania dla ShahRukh Khana. Nie spodziewałam się po nim aż tak fantastycznej gry. Był rewelacyjny! Rizwan stał się autentycznym bohaterem, a nie kolejną postacią, którą aktor miał za zadanie odegrać. Byłam i nadal jestem w wniebowzięta. MNIK mną wstrząsnął na całej linii. Nie będe więcej się rozpisywała na temat tego filmu, ponieważ wszyscy wyżej ujęliliście to wszystko, co ja bym chciała powiedzieć.

Ja dodam tylko tyle, że ten film powinien obejrzeć każdy, nie ważne czy jest bollymaniakiem, czy też nie. Ta niesamowita lekcja wypływająca z filmu może całkowicie zmienić nasz sposób postrzegania innych ludzi.

My Name is Khan zdecydowaie zasłużył na owacje na stojąco. Ode mnie 5.
_________________

 
 
 

Teti 
Moderator


Wiek: 16
Dołączyła: 28 Kwi 2008
Posty: 1900
Skąd: z Morąga :D

Wysłany: Wto 29 Cze, 2010 13:55   

Brak słów. A szczególnie nowych słów, takich, które nie będą się powtarzały z waszymi. Myślę, że nikogo nie zdziwi fakt, że film mi się podobał, raczej nie sądzę nawet by komuś mógł się nie podobać. Tak dawno nie widziałam żadnych Bollywoodzikich filmów, że obawiałam się o swoją reakcję na 3-godzinny film po dość długiej przerwie. Na szczęście moje obawy się nie sprawdziły- siedziałam jak zaczarowana przed ekranem, obserwując każdy gest i każde wypowiedziane słowo przez bohaterów.

Najpierw Szaruk. Zawsze go broniłam przed antyfanami, ale tak naprawdę wiedziałam, że macie po części racji co do tego, że gra podobnie. po obejrzeniu My name is Khan byłam w lekkim szoku. Słyszałam, że przygotowywał się do tej roli, obserwował ludzi z autyzmem, ale szczerze mówiąc nie sądziłam, że aż tak dobrze mu pójdzie. To jego uciekające spojrzenie, zabawny śmiech, bieg jak pingwin, strach przed żółtym kolorem, zasłanianie sobie uszu przed hałasem, kiwanie się w przód i w tył.. mistrzostwo :)

Kajol. Ostatnio był UMAH, więc przyznam, że czekałam na jej kolejny film z utęsknieniem. I oczywiście się nie zawiodłam- jak zwykle olśniewająca, piękna, wzruszająca i zabawna. Ten jej śmiech w zakładzie fryzjerskim, okrzyk sprzeciwu gdy Rizwan wyciągnął ją z domu w różowych dresach i kapciach.. Znakomita scena na boisku, gdy miotała się z goryczy, żalu i wściekłości.. Ech.. po prostu cudownie :mrgreen:

Reszta aktorów też wypadła bardzo dobrze. Dlatego właśnie lubię filmy Karana. bo wiem, że wszystko będzie dopracowane i zapięte na ostatni guzik. Nawet statyści byli dobrze przygotowani :mrgreen:

Muzyka bardzo dobra. Jak ja się cieszę, że nikt nie wpadł na pomysł robienia układów tanecznych albo końcowej piosenki, gdzie wszyscy zaczynają tańczyć i się cieszyć. Tylko by zepsuli efekt (jak chociażby w 13b. Horror, a wyskakują ci z jakimś teledyskiem miłlosnym.. :roll: ) Wszystkie piosenki były klimatyczne i naprawdę dobrze zrobione. Khan Theme chwytało za serce, a z kolei Tere Neina było takie... takie... przyjzane xD

No i w końcu najważniejsze- historia. Myślę, że należą się brawa dla Karana za pomysł na film. W dzisiejszych czasach, gdy wszyscy patrzą krzywo na muzułmanów, tylko dlatego, że znajdują się w nich fanatycy... to jest po prostu chore. A gdyby tak chrześcijanie przeprowadzili atak na World Tride Center? Wątpie, by społeczeństwo się odwróciło wobec tej religii. Łatwo się wściekać na inną religię, jeśli się nic o niej nie wie. Wszyscy opowiadają o świętej wojnie, o tym jaki to islam agresywny, ale jakoś nikt nawet nie zwrócił uwagi na to, że dają oni część swojego majątku potrzebującym. I tu przypomina mi się ta scena, gdy Rizwan, chce przekazać pieniądze na misje w Afryce, a kobieta odpowiada, że to tylko dla chrześcijan. Na co on odpowiada: "Złotko, zatrzymaj te pieniądze, bo w Afryce nie ma chrześcijaństwa." Mam nadzieję, że My name is Khan obejrzy jak największa ilość ludzi. Szczególnie tam, w Ameryce, gdzie przecież problem ciągle jest. Mam nadzieję, że przemówi to niektórym do rozsądku.

Dla wszystkich tworzących ten film wielkie brawa. To była naprawdę świetna robota. I czekam z niecierpliwością na kolejny film w wykonaniu Karana Johara, bo jestem pewna,że się na nim nie zawiodę. A My name is Khan dostaje oczywiście 5. A cóżby innego ;)
_________________

 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Follow kino_indyjskie on Twitter


 
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group designed by szpak
© Wszystkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie materiałów znajdujących się na forum i portalu na innych stronach,
forach czy blogach bez zgody administracji forum jest zabronione.