FAQ • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
Rejestracja • Zaloguj
 
 

Poprzedni temat «» Następny temat
Tyszkiewicz w Bollywood
Autor Wiadomość

Sahiba 


Wiek: 16
Dołączyła: 24 Mar 2009
Posty: 1536
Skąd: Radom

Wysłany: Pią 09 Lip, 2010 15:06   Tyszkiewicz w Bollywood

Pociąg do Bollywood

Wysłuchała Małgorzata Szamocka

Ociekające złotem wnętrza i rajskie plenery, bajkowe kostiumy i wirujący tancerze. Piękni niczym bogowie aktorzy z egzaltacją wyznają miłość. Blichtr i egzotyka. Trzy lata temu filmowa baśń indyjska dotarła do Polski i od tej pory wciąż rośnie rzesza jej fanów.

Zagrałam grecką księżniczkę

Beata Tyszkiewicz, jedyna polska aktorka, która wystąpiła w filmie bollywoodzkim

"Moja przygoda z Bollywood to osiemnaście miesięcy najwspanialszych i najdłuższych wakacji, w ciągu których pracowałam jedynie przez jedenaście dni. Większość czasu spędzałam na plaży, kąpielach w morzu, objadaniu się, zakupach i czekaniu na zdjęcia. Byłam traktowana jak królowa. Już na lotnisku w New Delhi powitał mnie wieńcem z tuberozy i jaśminu producent filmowy Mr. Tiwari z asystą. Wynajęto dla mnie apartament z pięknym widokiem w najdroższym hotelu "Taj Mahal", miałam chłopca do noszenia zakupów i szofera. Trochę krępowała mnie ta powszechna usłużność. Przez pierwsze dni pobytu w Indiach miałam wrażenie, że każdy jest we mnie zakochany. Już windziarz w hotelu patrzył na mnie takim zamglonym wzrokiem. Potem okazało się, że tam wszyscy tak patrzą, nawet krowy mają rozanielone spojrzenia. Mieszkałam sama. Codziennie o szóstej rano budził mnie służący. Wpadał do pokoju, szczerzył zęby, odsłaniał zasłony i zaczynał trajkotać po angielsku: "Poranna herbata, poranna herbata ". Wreszcie poszłam do recepcji i powiedziałam, że nie chcę herbaty o tak wczesnej porze. Recepcjonista grzecznie powtarzał: " Yes, madame". A rano znowu to samo. Przekonałam się, że "yes" wcale nie musi oznaczać "tak".

Dlaczego właśnie mną zainteresowano się w Bollywood? Kilka miesięcy wcześniej, w 1965 r. Mr. Tiwari pojawił się w Warszawie i zaproponował mi rolę greckiej księżniczki, pięknej Heleny w filmie "Aleksander i Chanakaya". Okazało się, że widział mnie w filmie Jana Rybkowskiego "Dziś umrze miasto". "Aleksander i Chanakaya" opowiada o historii walk Aleksandra Wielkiego oraz o narodowym bohaterze Indii Chanakayi, który, jak się dowiedziałam, żył 300 lat później, ale to Hindusom wcale nie przeszkadza. Film miał trwać około czterech godzin, co nie jest w indyjskim kinie niczym wyjątkowym. Reżyserował go And Santoshi, który był autorem tekstów i muzyki, bo taniec i śpiew w tych produkcjach są nieodzowne. Również w moim kontrakcie było przewidziane, że będę tańczyć. I śpiewać. Oczywiście w języku hindi.

Niewiele wiedziałam o tamtejszej kinematografii. Już wtedy w Indiach powstawało około tysiąca filmów rocznie. Produkcja jednego trwała od trzech do dziesięciu lat. Każdy mógł zostać producentem. Wystarczyło sfilmować jedną scenę, pokazać ją dystrybutorom i nakłonić do sfinansowania następnej, a potem dalej szukać sponsorów, aż skleci się cały film. Przekonałam się, że w Indiach kino jest nie tylko czystą rozrywką, ale też namiętnością. Kina każdego dnia odwiedza 10 milionów widzów, a na seanse przychodzą całe rodziny.

Przez trzy miesiące nie miałam ani jednego dnia zdjęciowego. Trwały przygotowania. Kiedy w końcu polecieliśmy do Bombaju, zamieszkałam w luksusowym hotelu "Sun and Sand" na plaży. Moim sąsiadem był król Nepalu. Nieopodal była willowa dzielnica Juhu Beach, gdzie mieszkała elita hinduskiego kina, m.in. trzej słynni bracia Kapor, Abas Khan, Meena Kumari. Tam gwiazdy są niewyobrażalnie bogate i traktowane jak bóstwa. Za Predeebem Kumare, jednym z najpopularniejszych aktorów hinduskiego kina, który ze mną grał w "Aleksandrze i Chanakayi", chodziło dwóch służących. Jeden trzymał nad nim parasol, drugi serwował whisky na przemian z maślanką o różnych smakach, a w międzyczasie zapalał papierosa w tutce. To był prawdziwy ceremoniał - najpierw sam się zaciągał, a potem podawał papierosa swojemu panu. Na Predeeba Kumare czekało się w sali zdjęciowej godzinami. Nikogo to nie dziwiło, bo w Indiach wszystko ma swoją porę. U nas gospodarz zaczyna się denerwować, kiedy goście spóźnią się kwadrans, tam można przyjść na imprezę dzień po terminie. Poza tym - jak się dowiedziałam - Predeeb Kumare grał jednocześnie w siedemdziesięciu dziewięciu filmach i na plan wpadał na dwie godziny. Nie zmieniał kostiumu, tłumacząc, że przecież publiczność i tak się zorientuje, w jakiej roli występuje. Trudno mi było to pojąć. Do realizmu nie przywiązywano żadnego znaczenia. I choć otaczały nas olśniewające ogrody, graliśmy pośród całkowicie sztucznych roślin, stworzonych na potrzeby filmu. Prawdziwe były jedynie zwierzęta. Pamiętam, że jeden ze słoni zemdlał i cucono go, polewając wiadrami zimnej wody, które wyglądały przy nim jak naparstki.

Z mojego zagubienia i złego samopoczucia zwierzyłam się Meenie Kumari, wielkiej hinduskiej aktorce, również grającej w "Aleksandrze i Chanakayi". Poradziła, żebym wypiła na czczo: perłę, szmaragd i szafir roztarte w połowie szklanki mleka. Kiedy zobaczyła moje zdumienie, zapytała o wysokość mojego honorarium. Uśmiechnęła się, słysząc odpowiedź i powiedziała, że powinnam kazać sobie płacić w diamentach. Traktuje się je jako prezent i nie podlegają opodatkowaniu. Choć moje honorarium, jak na warunki hinduskie, było śmiesznie niskie, to zrobiłam za nie prezenty przyjaciołom z najpiękniejszych na świecie materiałów, mamie sprawiłam malutki samochód, a przede wszystkim kupiłam dwór na wsi, o jakim z Andrzejem (Wajdą, przyp. red.) marzyliśmy.

Po półtora roku pobytu w Indiach (mimo że pan Tiwari chciał, żebym została i to najlepiej na zawsze, a nawet obiecał luksusową willę) czułam, że dłużej nie wytrzymam. Tęskniłam za mamą i za Andrzejem. W końcu producent stwierdził, że skoro muszę, to mogę wracać do Warszawy, a moją rolę dokończy ktoś inny. Przecież i tak wszyscy znają tę historię. Zdziwiło mnie to trochę, ale już zaczęłam rozumieć mentalność Hindusów, tak różną od naszej. Ale filmu nigdy nie obejrzałam..."


źródło: Poradnik Domowy [link]



Fragment wywiadu z Beatą Tyszkiewicz

GALA: Półtora roku spędziła pani w Indiach, kręcąc film. Tam pewnie widziała pani dużo oryginałów?

B.T.: Pół roku jest trudne, zanim człowiek przyzwyczai się do widoku skrajnej nędzy. Trędowaci, którzy wyciągają ręce po drobniaki, a jak pan nie da, drapią do krwi. Potem zaczynamy, na tyle, na ile pozwala nam nasza wrażliwość, widzieć coś pięknego.

GALA: Moi znajomi wyjeżdżają do Indii, poszukując głębszego sensu. Można tam coś znaleźć?

B.T.: Mnie Indie poraziły. Po raz pierwszy poczułam tam, że należę do człowieczeństwa. W Benares pamiętam schody nad Gangesem. Stał na nich wysoki starzec, nagi. Włosy miał siwe, zebrane w kok, długą brodę, ciało ozdobione religijnymi malunkami. Modlił się, mył w rzece. Był niezwykle piękny, jego nagość była harmonijna, wspaniała. Obok kąpały się dzieci, palono zwłoki, a te, których nie dopalono, wrzucano do Gangesu. Zapamiętałam też widok pod Bombajem dwóch tysięcy kobiet piorących w zimnej wodzie sari. To niezwykłe, że można ubrać się w kawałek materiału. Jest to naturalne i piękne. Gdy wracałam z Indii, wylądowałam w Paryżu. Europejki pozapinane na guziki, z torebeczkami wydały mi się sztuczne i śmieszne. Jak lalki.

GALA: Przez te półtora roku nakręciła tam pani tylko kilkanaście scen. Jak można tak wolno robić film?

B.T.: Tam czas nie istnieje. Inna mentalność. Jedyny punktualny człowiek, jakiego spotkałam w Indiach, był moim kierowcą. Byłam zdziwiona, że zawsze jest na czas, okazało się, że... mieszka w samochodzie, który był do mojej dyspozycji. Pochodził z Pendżabu, oddalonego o 900 kilometrów od Bombaju, więc nie odwiedzał rodziny. Ale po roku powiedział mi, że należy mu się prezent, bo jego żona urodziła dziecko. „Ale jak to możliwe?” - chciałam wiedzieć. Okazało się, że w Indiach jest powszechnie przyjęte, że gdy mąż wyjeżdża za pracą, jego brat ma obowiązek współżyć z pozostawioną żoną i opiekować się nią. To naprawdę inna kultura, mają tam szalenie uregulowane zasady. Pobyt w Indiach nauczył mnie cierpliwości.

Źródło: Gala [link]
 
 

Zeberko 


Wiek: 25
Dołączył: 19 Lis 2008
Posty: 300

Wysłany: Pią 09 Lip, 2010 22:00   

Dzięki ciekawy artykuł :buziak:
 
 

Sahiba 


Wiek: 16
Dołączyła: 24 Mar 2009
Posty: 1536
Skąd: Radom

Wysłany: Sob 10 Lip, 2010 01:11   

Nigdy w Indiach nie byłam, nie grałam w żadnym filmie, jednak trochę denerwuje mnie to, że B. Tyszkiewicz nagrała kilka scen i już mówi jako specjalistka o całej kinematografii indyjskiej. Ma kilka historii, które opowiada w kółko z pogardą, wyższością, dla udowodnienia niskiej kultury Hindusów. Tak samo jak teraz Urbańska... Wypowiadała się o filmach indyjskich, chociaż w Indiach była po to by nagrać piosenkę.
Grał w 79 filmach na raz? Nie zmieniał kostiumów?
 
 

Hannie
Administrator


Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 3645

Wysłany: Sob 10 Lip, 2010 01:24   

czytałam wczoraj w jakimś piśmidle, że odradza Urbańskiej granie w Bollywood (ponoć Natasza jedzie tam jesienią) bo tam jeden film kręci się latami
utknęła w latach 60 - tych i umknął jej jeden szczegół, że rocznie w Bollywood jest kilkaset premier, więcej jak w Hollywood
jeśli już chce zabierać głos na ten temat a tym bardziej dawać komuś rady, powinna najpierw coś więcej się dowiedzieć
chyba nigdzie na świecie nie ma tak ciężko pracujących aktorów, nasi zbijają bąki i łażą po imprezach a tam się pracuje na wysokich obrotach
na okładce pisma było zdjęcie Nataszy i dramatyczny tytuł "czy stracimy ją na zawsze?"
co za bzdury :uoee:
poza tym te pismaki od siedmiu boleści mogły by się wreszcie nauczyć, że nie ma już Bombaju tylko Mumbaj :roll:

Sahiba napisał/a:
Grał w 79 filmach na raz? Nie zmieniał kostiumów?


tak samo inteligencją błysnęła Wojciechowska gdy spotkała się z Salmanem, 97 filmów??
a on jej na to, 97, to 100 bez 3

czy tak trudno odrobić lekcje zanim z kimś się porozmawia, to nie Polska gdzie robi się 4 filmy na rok :roll:
_________________
 
 

Sahiba 


Wiek: 16
Dołączyła: 24 Mar 2009
Posty: 1536
Skąd: Radom

Wysłany: Sob 10 Lip, 2010 11:32   

Hannie napisał/a:
czytałam wczoraj w jakimś piśmidle, że odradza Urbańskiej granie w Bollywood (ponoć Natasza jedzie tam jesienią) bo tam jeden film kręci się latami


Urbańska już się tam wybiera. Cichopek też miała jechać. Zaraz wszyscy pojadą do Indii. Kiedy krążyły plotki o K. Cichopek okazało się, że to jeden chłopak z forum zażartował sobie z mediów.

Hannie napisał/a:
nasi zbijają bąki i łażą po imprezach a tam się pracuje na wysokich obrotach


wiesz co... niekoniecznie. W Polsce produkuje się ok. 20 filmów rocznie, co roku z każdej szkoły aktorskiej wychodzi ok. 20 młodych aktorów. Aktorzy nie mają co robić, bo nie ma pieniędzy na nowe filmy, nie ma dofinansowań. Nie mają co robić, to chodzą na imprezy, bo może ktoś ich zauważy. A Ci znani, chcą być nadal "na topie".

Hannie napisał/a:
chyba nigdzie na świecie nie ma tak ciężko pracujących aktorów


Aktorzy są różni, każdy inny, indywidualny. Nie każdy w Indiach się stara, a nie każdy w Polsce olewa to co robi. Inny typ filmów. Inny rodzaj pracy. Różni ludzie.

Hannie napisał/a:
a on jej na to, 97, to 100 bez 3


no tak... xD To Jej Salman odpowiedział. xD
 
 

Nirmala 


Wiek: 22
Dołączyła: 12 Sie 2008
Posty: 326

Wysłany: Sob 10 Lip, 2010 13:04   

Cytat:
na okładce pisma było zdjęcie Nataszy i dramatyczny tytuł "czy stracimy ją na zawsze?"

Jak dla mnie to może już nie wracać :P Bylebym nie trafiła na bollywood z jej udziałem bo takiego zbeszczeszczenia nie zdzierżę... :P

A Tyszkiewicz jest strasznie denerwująca. Wciąż się powtarza z tymi negatywnymi opiniami o kinematografii Indii.
_________________

 
 
 

Saluritesh 
Fan Corner Moderator


Wiek: 24
Dołączyła: 14 Sty 2010
Posty: 539
Skąd: Mikołów ( Śląsk)

Wysłany: Sob 10 Lip, 2010 14:42   

Dokładnie to wszystko chciałam wczoraj napisac ale nie miałam na to nerwów , też czytałam ten artykuł i się zirytowałam :evil:

Co do polskiej kinematografi .... nasi celebrici sa do bani i nie lubie tych filmów a te dobre filmy to są tylko te stare albo te na które nie ma kto kasy dać i są mało rozreklamowane bo są dobre , a prwdziwi aktorzy nie chodza na imprezy bo sie uczą i pracują by byc lepszymi .
W Indiach świetni aktorzy są bardzo inteligenti i dlatego wszędzie ich pełno, dużo robią ale nie zapominaja o filmach a nasi grają w głupich komedyjkach a tym dobrym nikt nie pomaga tak jak trzeba.

Niechce polskich aktorem w Bollywood , nie nadają się , dla mnie aktorka Bollywood musi miec coś wspólnego z Indiami , Kat jest w połowie induską i nauczyła sie języka itd ....a nasze " gwiazdy " co ???????? W Polsce sa jak dla mnie kiczowate i nie wiem dlaczego i za co chwalą tak Urbańską ????
Cenie polskich artystów ale nie tych co saostatnio tak często w gazetach.
Dlaczego w indiach świetni aktorzy i ludzie są tak cenieni przez cały kraj a u nas tylko te gwiazdeczki ????

Mam pytanko czy ktoś ma , gdzieś znalazł to spotkanie Martyny z Sallu bo chciałabym to zobaczyc ???? :mrgreen:
_________________
सलमान ख़ान

 
 

Hannie
Administrator


Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 3645

Wysłany: Sob 10 Lip, 2010 18:23   

Saluritesh napisał/a:

Mam pytanko czy ktoś ma , gdzieś znalazł to spotkanie Martyny z Sallu bo chciałabym to zobaczyc ???? :mrgreen:


mówisz i masz :mrgreen:

[link]
_________________
 
 

Saluritesh 
Fan Corner Moderator


Wiek: 24
Dołączyła: 14 Sty 2010
Posty: 539
Skąd: Mikołów ( Śląsk)

Wysłany: Sob 10 Lip, 2010 21:48   

Dzięki , kochana jesteś ;-)

Ale co to za podejście ,od pierwszej chwili nic jej się niepodoba i wypowiada się z ironią .
Jak może tak o Sallu mimo że go nie zna , poczytała że był karany , zobaczyła jego rozpięta koszule , to coś złego .
Aktor nawet jeśli ma 100 asystentów to pewnie im płaci , więc to chyba żaden problem

Ja chce do Indi , zrobie z nimi wszsytkimi porządny wywiad a nie taki jak te uprzedzone i snobskie baby co pewnie żel znosza upał i nigdy się nie ubrudziły i przez to piszą takie głupoty.

I z jaką wyższością o Prety


Dziwie się Martynie i dziwie sie Tyszkiewicz.
_________________
सलमान ख़ान

 
 

Nirmala 


Wiek: 22
Dołączyła: 12 Sie 2008
Posty: 326

Wysłany: Nie 11 Lip, 2010 12:01   

Hannie napisał/a:
I z jaką wyższością o Prety

Skoro jest coś o Preity to nie mogłam nie przeczytać ;) Niektóre wypowiedzi są raczej minusem dla Martyny...
Np. o Preity: "W 2005 r. z ciekawością śledziłam dyskusję internautów na temat aktorki, która opisała tsunami w Tajlandii. Ponoć cudem uszła z życiem i gdy świat pomagał ofiarom, ona… uprawiała boks, chcąc odreagować stres." Każdy inaczej reaguje na takie wydarzenia a widać, że Wojciechowska chociaż nie mówi tego wprost źle ją ocenia.
I te sławne już tu słowa o ilości filmów ;) "Salman najwyraźniej przekonany, że go nie zrozumiałam, wyjaśnia mi raz jeszcze: – 98! To tylko dwa mniej niż sto.
Tak, wiem, panie Piękna Klatka…" - ile w tym pogardy dla aktora... I na pewno Salman myślał, że go nie zrozumiała :P
I jeszcze jedno mnie rozśmieszyło: "W Bollywood nie sposób zrobić kariery bez sari, więc nabyłam wiśniowo-złoty strój, który okazał się... ślubnym." I co tu powiedzieć o Pani Martynie? Zdaje się nie mieć zielonego pojęcia o kulturze Indii a skoro się tam wybiera to chyba przeczytanie chociaż małego przewodnika nie jest aż takim problemem? :P
_________________

 
 
 

Hannie
Administrator


Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 3645

Wysłany: Nie 11 Lip, 2010 14:46   

"Dowiadujemy się, że zmarł ojciec jednego z aktorów. Nie sądzę, żeby z takiego powodu skasowano dzień zdjęciowy w Polsce…"

i po co ten komentarz, to znowu świadczy jak ona mało wie o Indiach, buja się po całym świecie chyba tylko dla przyjemności i dlatego, że może, bo nie ona za to płaci a potem robią z niej gwiazdę i padają z zachwytu nad jej osiągnięciami
pokory trochę i szacunku dla innych kultur

czytałam ten artykuł dwa lata temu i zapamiętałam niewiele ale teraz jak czytam to ponownie, widzę ile w tym sarkazmu i pogardy a przede wszystkim braku podstawowej wiedzy, żałosne
takie wypowiedzi jak Tyszkiewiczi i Wojciechowskiej skrzywiają obraz całej kinematografii i Indii, woda na młyn dla tych, którzy myślą tylko stereotypami, które krążą o Indiach i Hindusach
większość wyśmiewa to kino i nie tylko kino, ale my przy nich jesteśmy bardzo malutcy i nie ma widoków, żeby coś zmieniło
od połowy lat 80 nasze kino leży i kwiczy, wcale się nie dziwię, że nikt nie daje pieniędzy na nowe filmy, bo po co ma ładować kasę w coś, co nie przynosi żadnych zysków ani nawet satysfakcji
robią gniota za gniotem, albo dramaty albo głupawe komedie romantyczne a ostatnio rozsmakowali się w tasiemcowatych serialach bez treści a żeby było śmieszniej, to lata temu nabijali się z seriali brazylijskich ;-)
a gdzie reszta gatunków filmowych, dlaczego kiedyś potrafili robić świetne filmy, które do tej pory ogląda się z przyjemnością a na nowe nawet szkoda czasu a tym bardziej pieniędzy na bilet do kina
najlepsze pomysły potrafią schrzanić, mamy tylu zdolnych pisarzy, z ich książek można stworzyć wspaniałe scenariusze, mamy zdolnych ludzi, operatorów, ludzi od grafiki komputerowej, ale wszyscy pryskają na zachód, bo tu nic nie zdziałają, potem się cieszymy jak któryś z nich dostaje nominację do Oskara
komercyjne telewizje tylko kupują licencje i jadą na gotowcach, bo jakoś brak autorskich pomysłów
pompują ciężkie pieniądze w puste celebrytki robiąc z nich "gwiazdy", jak to świadczy o naszej kulturze? czy naprawdę nie stać nas na więcej

młodzi twórcy z Indii eksperymentują z nowymi gatunkami filmowymi, nowymi technikami, powstają prawdziwe perełki, młodzi, początkujący twórcy z Tajlandii, Filipin czy Tajwanu robią lepsze filmy niż my a też im się nie przelewa
a Polacy potrafią tylko wyśmiewać innych i udawać lepszych niż są
_________________
 
 

Saluritesh 
Fan Corner Moderator


Wiek: 24
Dołączyła: 14 Sty 2010
Posty: 539
Skąd: Mikołów ( Śląsk)

Wysłany: Nie 11 Lip, 2010 18:30   

"Dowiadujemy się, że zmarł ojciec jednego z aktorów. Nie sądzę, żeby z takiego powodu skasowano dzień zdjęciowy w Polsce…"

A powinno się , to wielka tragedia dla rodziny i wypada się tak zachować , a ona nie ma szacunku nawet dla smiercii czyjegoś nieszczęścia .

Jeszcze niedawno broniłam się przed stereotypami dotyczącymi polaków ale teraz już nie .

Jest dużo porządnych i mądrych ludzi w naszym kraju , tych zwykłych jak my z których możemy być dumni i tych utalentowanych ale są oni usuwani w cień i robia kariere zagranicą .

Taki kraj :roll:

Czsem mi sie wydaje że ludzie nienawidzą tego kraju tzn Indi , no bo żeby z taką ironiaod początku , co oni nam zrobili bo nie rozumiem ????
_________________
सलमान ख़ान

 
 

Sahiba 


Wiek: 16
Dołączyła: 24 Mar 2009
Posty: 1536
Skąd: Radom

Wysłany: Nie 11 Lip, 2010 21:08   

Hannie napisał/a:
pokory trochę i szacunku dla innych kultur


czytałam jakiś czas temu "Etiopia, ale czat." I trudno, żeby ktoś miał szacunek jak ludzi w obcych krajach traktuje się jedynie jako materiał filmowy. Martyna napisała tam np, że kiedy pokłóciła się ze sprzedawcą, to ekipa kazała Jej nakrzyczeć na Niego znowu, tym razem bez powodu, ponieważ tego nie nagrali, a jest to ciekawe. Martyna kocha podróże. Ale wydaje mi się, że wyjazdy w celu nagrania programu niszczą pewną przyjemność poznawania kultury. Ekipę telewizyjną każdy traktuje inaczej. I jeśli Ona jeździ, w niektóre miejsca wyłącznie w takim celu, to zwyczajnie brak Jej czasami poszanowania dla obcych kultur, tradycji. Nie ma też czasu poznać choćby w większym stopniu kraju.

Hannie napisał/a:
laczego kiedyś potrafili robić świetne filmy, które do tej pory ogląda się z przyjemnością a na nowe nawet szkoda czasu a tym bardziej pieniędzy na bilet do kina


teraz też się zdarzają. Choć racja... mało tego jest, garstka. Teraz ciekawie się zapowiada "Wenecja". Wybieram się we wtorek. Ale fakt faktem są dobre filmy, które przepadają tuż po produkcji, z powodu iż nie są nastawione na komercję. I tak oto każdy nawet jeśli nie oglądał, to słyszał o "Lejdis", czy "Testosteronie", a takie filmy jak "Pręgi", czy "Pornografia" przechodzą gdzieś obok. I często w większych kinach ich nie wyświetlają. Premiera "Wenecji" była 11 VI, wtedy w Heliosie jej nie było. Dopiero teraz dopatrzylam, że jest kilka seansów.


A "Pornografia" i "Wenecja" to właśnie scenariusze oparte na powieści i opowiadaniu. Problem jest taki, że niestety większość ludzi lubi produkcje lekkie - miłość = seks, głupie żarty itp.

Saluritesh napisał/a:
Czsem mi sie wydaje że ludzie nienawidzą tego kraju tzn Indi , no bo żeby z taką ironiaod początku , co oni nam zrobili bo nie rozumiem ????


Indie to inny kraj, inna kultura, której nie sposób zrozumieć od tak. Inna mentalność. Do tego Indie w znacznej mierze to naprawdę biedny kraj. Jest dużo programów o tej biedzie, o brudzie. A o osiągnięciach, o nowoczesności choćby części Mumbaju, prawie nie ma. Ludzie lubią luksus, biednych z reguły nie. (mówię o ogóle) I chyba stąd. Wielu ludzi nie wie, że w Indiach jest wszystko - bogactwo, bieda, tradycje, współczesność, smutek, radość, wyższe wykształcenie i jego brak...
 
 

Hannie
Administrator


Dołączył: 20 Kwi 2008
Posty: 3645

Wysłany: Nie 11 Lip, 2010 22:57   

Sahiba napisał/a:
I jeśli Ona jeździ, w niektóre miejsca wyłącznie w takim celu, to zwyczajnie brak Jej czasami poszanowania dla obcych kultur, tradycji. Nie ma też czasu poznać choćby w większym stopniu kraju.


na poszanowanie nie jest potrzebny czas, to trzeba mieć w sobie
jest wiele osób, które pracują jak ona i nigdy nie zauważyłam u nich czegoś podobnego, do nieznanego podchodzą z respektem, nie oceniają pochopnie, widać natomiast ile radości im sprawia spotkanie z nowym krajem, kulturą i ludźmi

Martyna lubi siebie promować i swoje dokonania, tamci promują zwiedzany kraj, tradycje, ludzi, oni są tylko po to aby o tym powiedzieć i nam coś ciekawego pokazać
uwielbiam programy z ich udziałem, Ian Wright czy Megan McCormick są świetni w tym co robią
akurat teraz leci na kanale Travel program Nieznane Indie więc aktualnie jestem w Indiach :mrgreen:
pokazana jest bieda ale w taki sposób, że zaciekawia, intryguje a nie odrzuca, bo bieda to nie tylko brud i smród ale i ludzie, a ci są przemili, sympatyczni, przyjaźni
a ludzie to kultura i tradycje
tylko od tego jakie ma się nastawienie zależy jak się to wszystko odbierze

Sahiba napisał/a:
Ale fakt faktem są dobre filmy, które przepadają tuż po produkcji, z powodu iż nie są nastawione na komercję.


owszem, są takie, tylko, że naszej kinematografii nie stać na tego rodzaju kino
na komercji są największe zarobki, które potem pozwalają na kręcenie ambitniejszych filmów
dlaczego nie dać ludziom, czego chcą, rozrywki, dreszczyku emocji, wtedy poszliby do kina
mamy wszystko, plenery, fantastyczne lokacje do kręcenia horrorów, thrillerów, fantasy, mamy literaturę, zdolnych ludzi, marnujemy ten potencjał
potem na festiwalu w Gdyni wręczają nagrody, tylko nie bardzo mają komu i za co

niech zrobią wreszcie coś dla ludzi, zwykłych ludzi a nie krytyków czy bardzo ograniczonej grupy, która jest w stanie przełknąć te ich filmy
dopóki się to nie zmieni, aktorzy będą grać tylko w głupawych reklamach, dennych serialach i łazić po imprezach i pokazach mody
jeśli będą mieli zajęcie nie będą mieli czasu na głupoty, będą grać w filmach i je promować, wtedy każdy będzie zadowolony
_________________
 
 

Sahiba 


Wiek: 16
Dołączyła: 24 Mar 2009
Posty: 1536
Skąd: Radom

Wysłany: Nie 11 Lip, 2010 23:30   

Hannie napisał/a:
na poszanowanie nie jest potrzebny czas, to trzeba mieć w sobie


nie napisałam, że nie ma czasu na poszanowanie, tylko na poznanie kultury. Niestety też wielu ludzi napiera szacunku po pewnym czasie, czy to do ludzi, czy kultury. Często atakujemy, to co nieznane. Chyba jakiś mechanizm obronny... Jakikolwiek by nie był częsty.
Z wielką chęcią obejrzałabym odcinek Misji Martyna z Indii, żeby zobaczyć na filmie to co napisała, by zobaczyć Jej podejście.
Oglądałam odcinek Kobiety na krańcu świata z Afryki i bardzo mi się spodobał, nic mi nie przeszkadzało w Martynie. My wiemy co nie co o Indiach i dlatego nas to razi. Nie znam kultur afrykańskich i nic mi nie przeszkadzało. Może i wtedy była ironia i pogarda - nie zauważyłam. Chociaż w tej książce... Opis tego incydentu, kłótni strasznie mnie zdenerwował.

Niedopowiedzenia, niewiedza, poczucie wyższości i wychodzi pogarda. A ciekawe co Martyna zrobiła dla ofiar tsunami? Że niby Preity miała siedzieć i płakać? Cz może poświęcać życie? O akcjach charytatywnych Martyna nie doczytała...

Hannie napisał/a:
dopóki się to nie zmieni, aktorzy będą grać tylko w głupawych reklamach, dennych serialach i łazić po imprezach i pokazach mody


zmienia się... na gorsze... Ludzie nie tylko ograniczeni, ale nawet zwyczajnie zmęczeni problemami sięgają po lekkie, głupie produkcje. Nie mają siły na myślenie. Z kolei np. większość moich rówieśników nie lubi sobie zaprzątać problemami głowy i woli się pobawić na filmie. No i to, że społeczeństwo głupiej też...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Follow kino_indyjskie on Twitter


 
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group designed by szpak
© Wszystkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie materiałów znajdujących się na forum i portalu na innych stronach,
forach czy blogach bez zgody administracji forum jest zabronione.